Ksero tylko dla młodych?

Wydaje się, że ksero wynaleziono właśnie dla studenta, by ułatwić mu życie. Jak inaczej zdołałby przeczytać któryś z nieosiągalnych podręczników? I tak kopiowane są całe tomiszcza, mimo iż prawo zabrania tego typu rozpowszechniania treści bez stosownych praw autorskich. Nikt nie jest jednak w stanie zatrzymać studentów w ich pędzie ku wiedzy. Wbrew pozorom, kopiarki nie są wynalazkiem osób względnie młodych. Również osoby starsze chętnie korzystają z tego typu sprzętów. Wykorzystują oni możliwości ksera, by wesprzeć słabnącą pamięć lub podzielić się posiadanymi pamiątkami z rodziną. Zachowują dla siebie cenne dokumenty, pamiętniki czy rysunki, swoim następcom póki co udostępniają kopie. Korzystają z ksera nie tylko wtedy, gdy chcą coś cennego komuś dać. Również gdy nie mogą dostać cennej książki (za droga lub dostępna jedynie w bibliotece bez możliwości wypożyczenia) lub starych wydań dzienników i gazet. Wtedy mogą skopiować na miejscu dany egzemplarz, a powielony tekst zabrać do domu. Gdy dotrą do domu z szczęśliwie zdobytym dziełem – cóż z tego, że to tylko ksero, skoro zawiera wszystkie odpowiedniki oryginału i pozwala wgłębić się w jego treść? Można teraz zasiąść fotelu, zapalić lampkę i rozkoszować się zdobytą pozycją. Zużyty egzemplarz można albo oddać na makulaturę, albo umieścić w specjalnej kolekcji, w której znajdują się już egzemplarze z wczoraj i przedwczoraj, a te z jutra i pojutrza już czekają na swoje miejsce. Nie warto zawężać możliwości ksera do potrzeb wyłącznie ludzi młodych, bo można stracić sporą część odbiorców. Szczególnie powinni pomyśleć o tym wszyscy ci, którzy obniżają opłaty studentom, zapominając o tym, że starsi ludzie też mają swoje potrzeby.